Nie interesują mnie pozorne relacje, pozór kontaktów i samozachwyt, że jesteśmy en vogue, trendy, w głównym nurcie. Nie jesteśmy. Jesteśmy w dupie. Jeśli pani nie usiądzie i nie będzie mogła porozmawiać ze swoimi bliskimi normalnie, to jest pani w dupie, za przeproszeniem. I siedem tysięcy znajomych na Facebooku nic tu nie pomoże. — Robert Więckiewicz
"Nigdy nie pisz książki, kiedy wystarczy strona, ani rozdziału, gdy starcza słowo"
Georg Christoph Lichtenberg
19 lutego 2012
20 listopada 2011
Smutek
Zewnętrzny smutek, jak sama nazwa skazuje, to smutek
adresowany do innych. Popatrz, jak mi źle. Zajmij się mną. Nie możesz mnie
zostawić samej. I wiele podobnych. To smutek-apel. Smutek prawie nigdy nie
jest płytki. Dotyczy to tez smutku zewnętrznego. Czasami bywa bezpodstawny, a
czasem nawet bezsensowny. Zdarza mi się jednak myśleć, że jest to smutek nieco
teatralny. Efekt zależy od środków wyrazu posiadanych przez aktora.
Smutek prawdziwie głęboki to smutek wewnętrzny. Mało kto o
nim wie. Czasem jest zręcznie maskowany, a zdarza się, ze skrywany też przed
sobą samym. To smutek pełen bólu (o ile nie jest samym bólem). To smutek, który
nie nawołuje. Wręcz przeciwnie – milczy, bo nie ma takich słów, które
potrafiłyby go dobrze wyrazić. Ten rodzaj smutku niełatwo zauważyć u innych,
ale – wiem to dobrze – nie jest to niemożliwe. Trzeba jednak wielkiej uwagi i
jeszcze większej wyobraźni. Przede wszystkim jednak trzeba skupić się na nim
tak, ze przestajemy patrzeć na siebie samych.
Mówi się, że smutek i mądrość pozostają w bliskim związku.
Mam wrażenie, że powtarzane aż do znudzenia zdanie Ludzie smutni są mądrzejsi,
ma zastosowanie tylko do tych smutnych na zewnątrz. Inaczej jest – jak myślę – z
tym smutkiem wewnętrznym. W tym przypadku to nie smutni są mądrzejsi. To mądrzy
są smutniejsi. Może to cena, jaką płaci się za mądrość, albo cena, dzięki
której dochodzi się do mądrości…
Smutni – i ci, co ze swojego smutku czynią spektakl, i ci,
co czynią z niego tajemnicę – zazwyczaj oczekują jakiejś pomocy. Czy taka pomoc
jest w ogóle możliwa? Pewnie tak. Jest nią przysłowiowa pomocna dłoń kogoś, kto
w zamian nie oczekuje niczego. Tyle tylko, że to nie zdarza się często.
W.Łukaszewski
13 listopada 2011
Różnice
Bo widzisz, Ukrainki różnią się od Polek. Tak, to prawda, że wychodzą za mąż za Polaków, bo wyższy standard życia, bo nie bije, etc. i w tym miejscu nie różnią się od naszych rodzimych kobiet. Różnica polega na tym, że one dają za to coś od siebie. Nie kochają typową miłością połączoną z pożądaniem, raczej taką "poczciwą", "obowiązkową" (coś jak w małżeństwach planowanych przez rodziców). Są jednak wdzięczne swojemu mężowi za to, że na nie zapieprza. Potrafią zapewnić ciepło domowego ogniska, cieszą się życiem, darzą swego wybranka uśmiechem na wejściu. Nie to co polki, wymagania, wymagania, wymagania. - Mirek ty masz X lat a bez prawka/samochodu/awansu, no co ty, czemu nie chodzisz na siłownię? I czemu nie grasz w golfa, nie skaczesz na spadochronie? Czemu mnie każdego dnia nie zaskakujesz czymś nowym? Dlaczego nie pniesz się w górę, dzisiaj na wakacje do Egiptu każdy biedak potrafi odłożyć, ja chcę do Azji ciulu. I nie mów mi tu, że mam gotować, sprzątać i jeszcze czerpać przyjemność z seksu, bo ja nie jestem twoją niewolnicą. CO KURWA? MAM TROCHĘ SCHUDNĄĆ? Jestem jaka jestem i nikt tego nie zmieni.
Autor(ka) nieznany
01 listopada 2011
Trzy pytania
Są trzy rzeczy, które w głównej mierze determinują to jak bardzo jesteś zadowolony ze swojego życia: co robisz, z kim jesteś i gdzie jesteś. Jeżeli jesteś zadowolony z odpowiedzi na co najmniej dwa z tych trzech pytań to jesteś w lepszej sytuacji niż 90% populacji ludzkiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
