25 sierpnia 2008

Okrutnice

- Wiem, wiem, Wasenevo... Tu powinien być jeden wielki Armekt, rozpostarty na cały Szerer. Wiem, co myślisz. Ale, Wasenevo, wiem coś jeszcze. Otóż gdybyś to ty rządziła Wiecznym Cesarstwem, gdyby w ogóle światem rządziły kobiety, to płacz i jęki dobiegałyby z każdego, nawet najmniejszego zakątka.
- Jesteśmy okrutnicami - powiedziała wyrozumiale.
- Nie. Ale macie bardzo małe serca, potraficie kochać tylko swoje dzieci. Czasem jeszcze wybranego mężczyznę. W imię tych małych miłości gotowe jesteście na cokolwiek. Chciałbym choć raz w życiu spotkać kobietę mającą na oku jakiś wielki cel, nie związany z jej córeczką i synkiem, a nawet osiągany wbrew ich szczęściu.


Pani Dobrego Znaku

21 sierpnia 2008

Można siedzieć i czekać na śmierć

"- Nikt nie każe ci iść dalej -- powiedział Wirus. -- Można siedzieć i czekać na śmierć. (...) To też jest godne, jest honorowe, może być przyjemne, jeśli ktoś potrafi czerpać z tego przyjemność. Nikt nigdy nie powiedział, że tylko jak się idzie naprzód, to dopełnia się los człowieka. (...) Można tak siedzieć aż do śmierci... i nikt nie ma prawa zarzucić komukolwiek, że robi źle, że to nie tak, że powinno się robić inaczej. To nie jest niczyja sprawa. (...) Bo nie ma idealnej recepty na życie. (...) Każdy jednak... każdy może też wstać i ruszyć dalej. Można siedzieć i czekać, co przyniesie los, można też pójść za najbliższy róg i zobaczyć, czy tam jest coś ciekawego."

Achaja, Tom III, s. 332

06 lipca 2008

"Zobacz! Oto ludzie są niby pod ziemią, w jaskini. Do jaskini prowadzi wejście zwrócone ku światłu. W niej oni siedzą od dziecięcych lat w kajdanach, przykuci tak, że mogą patrzyć jedynie na ścianę przed sobą. Z tyłu pada na nich światło ognia, a pomiędzy ogniem i ludźmi przykutymi biegnie mur. Zobacz, jak wzdłuż tego muru inni ludzie noszą rozmaite przedmioty, posągi i zwierzęta z kamienia i drzewa. Jedni, co je noszą, mówią, a inni milczą. Dziwny to obraz i kajdaniarze osobliwi, a jednak podobni do nas. Czy myślisz, że widzą cos więcej niż teatr poruszających się cieni, które ogień rzutuje na ścianę jaskini? A słysząc głos, myślą, że to mówi cień, który widzą. Zatem wszyscy ci ludzie uważają za prawdziwe tylko cienie przedmiotów. I wyobraź sobie, co by się stało, gdyby ktoś został rozkuty i kazano mu wstać i obrócić się. Wówczas poprzez migoczący blask ognia patrzyłby na przedmioty, których wcześniej tylko cienie oglądał. A gdyby go siłą wywleczono po kamieniach ku wyjściu, aż na światło słońca, czy nie cierpiał by i nie skarżył się, że go wloką i oślepiony jasnością, nie mógłby nic widzieć. Jego oczy musiały by się przyzwyczaić. Najpierw zobaczył by cienie, potem odbicia w wodzie ludzi i przedmiotów, potem niebo nocne, a dopiero na końcu mógłby patrzyć w słońce. Czy ten, co na światło wyszedł i nauczył się patrzyć na słońce, nie czułby się szczęśliwy, że ogląda prawdziwy świat? A gdyby przypomniał sobie tych, co zostali w jaskini, czy nie litowałby się nad nimi i nie chciał im opowiedzieć o prawdziwym świecie? Zapewne postanowiłby do nich wrócić, aby ich przekonać, że cienie na ścianie są tylko niewyraźnym odbiciem. Lecz nikt z siedzących w jaskini by mu nie uwierzył. Wszyscy wskazywali by na skalną ścianę i powtarzali, że istnieje tylko to, co tam widzą. A gdyby ów człowiek upierałby się przy swoim, w końcu pewnie by go zabili. Lecz prawdy zabić nie można. Wychodzenie pod górę i oglądanie tego, co znajduje się wyżej, jest wznoszeniem się duszy do świata myśli."

Platon