30 marca 2007

A bogowie...

"A bogowie grają w kości i nie pytają wcale, czy chcesz przyłączyć się do gry. Jest im obojętne, że właśnie porzuciłeś kogoś, dom, pracę, karierę czy marzenia. Bogowie kpią sobie z twojego poukładanego życia, w którym każde pragnienie można osiągnąć wytężoną pracą i wytrwałością. Bogowie nie przejmują się zbytnio naszymi planami na przyszłość, ani oczekiwaniami. Gdzieś we wszechświecie rzucają kości, i przypadkiem wypada twoja kolej. I odtąd zwyciężyć lub przegrać- to tylko kwestia szczęścia."

26 marca 2007

Raj i piekło

Pewien porywczy samuraj, znany z tego, że atakował bez żadnej przyczyny, przybył do bram klasztoru zen i zażądał spotkania z mistrzem. Ryokan bez wahania wyszedł mu na spotkanie.
- Mówi się, że inteligencja jest potężniejsza od ślepej siły - rzekł samuraj.
- Czy możesz mi wyjaśnić, czym są raj i piekło? Ryokan nie powiedział nic.
- Ja z łatwością mogę to wyjaśnić - wykrzyknął samuraj.
- Aby pokazać komuś, czym jest piekło, należy mu zadać silny cios. Aby pokazać, czym jest raj, wystarczy tylko zagrozić mu siłą i pozwolić odejść.
- Nie rozmawiam z takimi głupcami jak ty - rzekł mu spokojnie mistrz zen.
Krew uderzyła samurajowi do głowy i zapałał nienawiścią.
- To jest właśnie piekło - powiedział Ryokan z uśmiechem - kiedy pozwalasz sobie na to, a by jakieś bzdurne uwagi wyprowadziły cię z równowagi. Zdumiony odwagą zakonnika samuraj złagodniał.
- A to jest raj- powiedział Ryokan, zapraszając go do środka - kiedy nie reagujesz na niedorzeczne prowokacje.


Paulo Coelho

26 lutego 2007

czasem

... bo czasem, po prostu człowiek traci zdolność obiektywnego postrzegania pewnych zjawisk nawet nie zdając sobie z tego sprawy...






Z Wikipedii, wolnej encyklopedii:
Obiektywizm- o ludzkich sądach i wypowiedziach: odpowiadający rzeczywistości i rzeczywistym cechom obiektów, a nie czyimś emocjom, uczuciom, specyficznym zapatrywaniom

Onet.pl - wiem
Obiektywizm, postawa człowieka w ocenie zjawisk, ludzkich zachowań i systemów wartości, oparta na równoważeniu pierwiastka racjonalnego i emocjonalnego, na kierowaniu się racjami zarówno dobra ogólnego, jak i własnego.

Obiektywizm nie wyklucza angażowania się, wręcz przeciwnie - potwierdza się poprzez zaangażowanie się po stronie prawdy, sprawiedliwości, słusznych argumentów, rzeczowości, przedmiotowości. Obiektywizm w poznawaniu świata, społeczeństwa i człowieka oznacza uznanie niezależności treści wiedzy od podmiotu poznającego, jej intersubiektywnej sprawdzalności i zgodności z rzeczywistością.

20 lutego 2007

Ktoś

Zenon od najmłodszych dziecięcych lat chciał być Kimś.
Nie do końca wiedział dokładnie kim, ale całym swoim jestestwem przekonany był że chce być Kimś.
Już zdarzenie w piaskownicy określiło jego drogę życiową, kiedy to zdenerwowany za odebranie mu jego ulubionej foremki do babek piaskowych wykrzyczał:
- cy ty wies komu ty tą foremkę odebrałaś ?!
- nie, nie wiem. Ja jestem Zuzia a ty ?
- ja, ja – jąkał się Zenon
- ja jestem nie byle kto ! Ja jestem Ktoś !



To zdarzenie zapoczątkowało pogoń Zenona za wykształceniem i nobilitującymi tytułami, certyfikatami oraz zaświadczeniami.
Ukończył różne fakultety od inżynierii lądowej zaczynając na psychologii i filozofii kończąc.
Głód wiedzy i nowych doświadczeń skłonił go nawet do ukończenia kursu szycia i szydełkowania oraz zaawansowanego różdżkarstwa artystycznego.
Jako wykładowca uniwersytecki wzbudzał powszechny szacunek wśród swoich studentów. Cenili go za wszechstronną wiedzę, błyskotliwość, otwartość i elastyczność poglądów.



Aż nadszedł dzień sądny. Dzień który zmienił cały świat Zenona.
Podczas jednego z wykładów z fizyki (bo i w tej dziedzinie Zenon miał doktorat) na temat tarcia dynamicznego i spoczynkowego Zenon jak zwykle emanował swoją wiedzą i czarem.
Umysły ścisłe zachwycały jego precyzyjnie przeprowadzone dowody matematyczne, humaniści rozpływali się nad plastycznością jego wypowiedzi i obrazowością jego porównań. Studentki rozpromieniły się na wtrącenia na temat tarcia występującego podczas szydełkowania.
Zadowolenie Zenona było pełne aż do momentu gdy, jak to zwykle miał w zwyczaju, poprosił na koniec wykładu o pytania.
Po kilku sekundach ciszy dał się słyszeć kobiecy głos
- kim jesteśmy ?
- słucham ? – z niedowierzaniem zapytał Zenon
- chciałam zapytać Pana profesora o to kim jesteśmy.
W pierwszej chwili pomyślał, że to prowokacja. Jednak filigranowa blondynka będąca autorką tego pytania wcale nie zamierzała rezygnować z odpowiedzi i poważnie wyczekującym wzrokiem upartego dziecka wpatrywała się w Zenona.
Napięcie rosło.
Sekundy wydawały się minutami a minuty godzinami.
Gardło wyschło na wiór, czoło zrosiły kropelki potu i łączyły się w małe stróżki.
W końcu Zenon uświadomił sobie, że nie zna odpowiedzi
- nie wiem kim jesteśmy, ale przygotuję odpowiedź na następne zajęcia – wyrecytował Zenon z udaną profesjonalną powagą tak jak by to chodziło o scałkowanie powierzchniowe wozu drabiniastego.



Następna noc upłynęła Zenonowi na intensywnym poszukiwaniu odpowiedzi.
Najpierw próbował określić kim jesteśmy korzystając z wiedzy filozoficznej, religii, psychologii i socjologii. Jednak definicje które otrzymywał były bardzo niespójne, niekiedy sprzeczne ze sobą i niejasne.
Wszystko okazywało się być względne, zaleta charakteru wyznawcy islamu okazywała się być wadą katolika. Spokój i opanowanie wcale nie było bezwzględnym przymiotem, ponieważ okazało się, że cenne są również spontaniczność i emocjonalność.
Ba nawet uwielbiana przez Zenona asystentka odwiedzana przez niego systematycznie choć potajemnie w każdy pierwszy w miesiącu sobotni wieczór nie mogła pozostać bezwzględnym punktem odniesienia.
Dla jednych ze stanikiem 75 D była atrakcyjna a inni z kolei zdecydowanie bardziej akceptowali kobiety z mniejszym biustem.
Metody matematyczne też nie przyniosły pozytywnych rezultatów. Zenonowi nie udało się stworzyć obiektywnych punktów odniesienia. Próbował analizować człowieka w coraz mniejszych jednostkach czasu aż w końcu doszedł do druzgocącego wniosku, że nigdy nie jesteśmy stali, zawsze zmieniający się i inni, zawsze nieuchwytni i nieokreśleni.

Skoro nie jesteśmy w stanie opisać kim jesteśmy w takim razie jesteśmy NIKIM



Ten oczywisty i jedyny prawidłowy wniosek całkowicie załamał Zenona.
Nie pojawił się na następnych wykładach.
Do tej pory trwają spekulacje i plotki na temat jego obecnego zajęcia i miejsca pobytu.
Jedni twierdzą, że widziano go w Bieszczadach jak udawał uschnięty dąb.
Inni z kolei zarzekają się, że widzieli go w Krakowie pod sklepem jubilerskim firmy Kruk jak w pozycji kwiatu lotosu z dłońmi złączonymi nad głową udaje diament.
Są nawet niedorzecznicy twierdzący, że Zenon zamówił u stolarza prawidło do którego uparcie przytwierdza się pasami tak aby jego ciało w końcu przybrało formę napisu „constans”.


[(c) glupi-facet blog]